Kurs formacyjny dla "Współpracujących"

S. Maria Olga Kanafa AJC

 

We wspomnienie świętych Archaniołów, 29. września br., rozpoczął się pięciodniowy kurs formacyjny dla Współpracujących Instytutu Zakonnego Apostołek Jezusa Ukrzyżowanego. Kurs miał miejsce w „Domu Maryi” w Częstochowie. Uczestniczki kursu przyjechały z różnych regionów Polski, a także z zagranicy.

Kurs rozpoczął się wieczorem celebracją Mszy Św. Następne dni przebiegały w skupieniu na słuchaniu konferencji oraz na modlitwie wspólnej i indywidualnej przed Najświętszym Sakramentem.

Cieszymy się, że uczestniczki naszego kursu formacyjnego zdołały się wyciszyć, ponieważ, jak uczą święci, dopiero w cichości serca Bóg może być usłyszany. W dzisiejszym świecie trudno o ciszę, a może jeszcze trudniej o chwilę odpoczynku i refleksji nad własnym życiem. Może dlatego coraz większa liczba osób szuka odosobnienia i wytchnienia w klasztorach czy opactwach. Pragnęłyśmy stworzyć dla uczestniczek naszego kursu możliwość wyciszenia wewnętrznego, oderwania się od kłopotów dnia codziennego, od wiru obowiązków, by mogły wejść w osobisty dialog z Bogiem.

 

Uwierzyć Bogu

S. Maria Karolina Pacześniak AJC

 

Wielu świętych np. św. o. Pio, Jan Paweł II czy starotestamentalny Abraham, są przewodnikami w wierze i swoim życiem świadczą o tym, że poznali Prawdę - Jezusa. Abraham, nasz ojciec w wierze zaufał Bogu i pozwolił Mu, by pokierował jego życiem. Opuścił kraj zostawiając swoje ludzkie zabezpieczenia i zgadzając się na bycie nikim pośród obcego narodu. To właśnie stanowiło moment rozpoczynający nową przygodę z Bogiem - kroczenie nową drogą wiary. Abraham słuchał Boga i był mu posłuszny, co wypływało z jego relacji do Pana Wszechświata bazującej na zaufaniu. Możemy i my postawić sobie pytanie: czy temu Bogu, w którego wierzę, mogę zaufać? I na ile? Ważne w postawie Abrahama było to, że zachowywał się wobec Boga jak ktoś, kto jest pewny, że jest przez Niego kochany. Abraham zaakceptował swoje powołanie i sposób, w jaki Bóg prowadził go przez życie, chociaż mogłoby się wydawać, że krocząc nieznaną sobie drogą ryzykował. Nie pozwolił, by zaślepiły go rzeczy po ludzku piękne i atrakcyjne, ale spoglądał w niebo w kierunku Boga ze świadomością, że wszystko jest Jego własnością.

90. urodziny naszego Ojca Założyciela

 

Z OKAZJI
90. URODZIN
NASZEGO OJCA ZAŁOŻYCIELA
KSIĘDZA DOMENICO LABELLARTE

Przytaczamy przemówienie naszej Matki Generalnej, wygłoszone przez nią na początku Celebracji Eucharystycznej, której przewodniczył Jego Ekscelencja Francesco Cacucci, Arcybiskup Bari w kościele p.w. św. Rocha w Valenzano.



„Cóż oddam Panu za wszystko, co mi wyświadczył? Podniosę kielich zbawienia i wezwę imienia Pańskiego.” (Ps 116,12-13)

Przybyliśmy tutaj, aby podziękować Panu za dar życia i powołania, które Pan dał naszemu Ojcu, księdzu Domenico Labellarte.

Eucharystia – najwyższe dziękczynienie, gromadzi nas wokół ołtarza z jej Przewodniczącym, naszym umiłowanym Pasterzem, Arcybiskupem, Jego Ekscelencją Francesco Cacucci, którego z wdzięcznością pozdrawiam w imieniu nas wszystkich.

Dla Jezusa żyjemy i działamy. W Nim nasze dziękczynienie nabiera wartości i skuteczności, w jedności z Nim staje się miłe i wymowne przed Ojcem Niebieskim.

Dzięki więc mówimy Panu, ponieważ 90 lat temu przyszło na świat pewne życie.rn

Papież dał mi wielką lekcję

Renata Domagalska

 

Nie słyszałam osobiście słynnych słów „Nie lękajcie się! Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!” Urodziłam się, gdy pontyfikat Jana Pawła II już trwał. Nie zmienił mojego życia radykalnie, ale dał coś, co pozwoliło dorastać do pełni człowieczeństwa. Pokazał, że spotkanie z Bogiem Osobowym, Wcielonym w Jezusie Chrystusie jest możliwe i konieczne, jeśli pragniemy być naprawdę szczęśliwi. Tylko Chrystus, bowiem wie, co w człowieku się kryje. Przypominał nieustannie o niezbywalnej godności osoby ludzkiej, ponieważ została stworzona na obraz i podobieństwo samego Boga, stworzona z miłości i do miłości (FC 5). Zobaczyłam w Janie Pawle II przykład wierności do końca, umiejętność przyjęcia własnej słabości i ograniczoności. Dał mi także wielką lekcję umierania, by ostatecznie dojść do celu - „powrócić do domu Ojca”.

Emmaus

S. Maria Olga Kanafa AJC

„DANA MI JEST WSZELKA WŁADZA NA NIEBIE I NA ZIEMI [...]
A OTO JA JESTEM Z WAMI PRZEZ WSZYSTKIE DNI, AŻ DO SKOŃCZENIA ŚWIATA”.rn

(Mt 28,18b.20b)

 

Pan nasz i Zbawiciel, Jezus Chrystus obiecał nam: „A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata” (por Mt 28,20). W jaki sposób Pan pozostał z nami? Może podobnie jak Jego uczniowie zdążający do Emmaus, kroczymy po ścieżkach własnego życia, a On idzie obok nas, przemawia do nas, jest przy nas, a my nie potrafimy Go rozpoznać? Albo zdarza się nam podobnie jak im, że czasem nasze serca przeczuwają Jego Boską obecność, ale oczy zaślepione zbyt przyziemnym spojrzeniem nie widzą Jezusa? Pan Jezus przyszedł na świat i stał się człowiekiem przyjmując ludzką naturę, aby przywrócić jej godność utraconą przez grzech pierworodny. Poprzez swe święte Życie, przez swą Mękę i Śmierć na Krzyżu dobrowolnie podjętą dla naszego Zbawienia oraz poprzez swe chwalebne Zmartwychwstanie, wysłużył nam wieczne Zbawienie, nieśmiertelność oraz godność przybranych dzieci Bożych. Św. Paweł mówi w liście do Rzymian: „Sam Duch wspiera swym świadectwem naszego ducha, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Jeżeli zaś jesteśmy dziećmi, to i dziedzicami: dziedzicami Boga, a współdziedzicami Chrystusa: skoro wspólnie z nim cierpimy, to po to, by wspólnie mieć udział w chwale” (por. Rz 8,16-17).

Owocne przeżywanie Wielkiego Postu

 

Renata Domagalska

U progu Wielkiego Postu kapłan, posypując nam głowę popiołem, w imieniu Jezusa wypowie słowa: Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!” (Mk 1,15). Co jest istotą nawrócenia? Katechizm Kościoła Katolickiego stwierdza: Nawrócenie do Chrystusa, nowe narodzenie przez chrzest, dar Ducha Świętego, Ciało i Krew Chrystusa otrzymane jako pokarm sprawiły, że staliśmy się święci i nieskalani przed Jego obliczem (Ef 1,4) Nowe życie otrzymane w sakramentach wtajemniczenia chrześcijańskiego nie wyeliminowało jednak kruchości i słabości natury ludzkiej ani jej skłonności do grzechu, którą tradycja nazywa pożądliwością. Pozostaje ona w ochrzczonych, by podjęli z nią walkę w życiu chrześcijańskim z pomocą łaski Chrystusa. Tą walką jest wysiłek nawrócenia, mający na uwadze świętość i życie wieczne, do którego Pan nieustannie nas powołuje (KKK 1426).

Wezwanie Chrystusa do nawrócenia nadal rozbrzmiewa w życiu chrześcijan. To drugie nawrócenie jest nieustannym zadaniem dla całego Kościoła, który obejmuje w łonie swoim grzeszników” i który będąc święty i zarazem ciągle potrzebujący oczyszczenia, podejmuje ustawicznie pokutę i odnowienie swoje”. Ten wysiłek nawrócenia nie jest jedynie dziełem ludzkim. Jest on poruszeniem skruszonego serca”, pociągniętego i dotkniętego łaską, pobudzającą do odpowiedzi na miłosierną miłość Boga, który pierwszy nas umiłował. (KKK 1428).

Ochrzczeni!



S. Anna Maria Magdalena Kołoch AJC

 

Każdego roku, 2 lutego obchodzimy wspomnienie Ofiarowania Jezusa w świątyni. Maryja i Józef zanieśli małego, czterdziestodniowego Jezusa do Jerozolimskiej świątyni, aby tam ofiarować Go Ojcu. Zrobili to zgodnie z żydowskim zwyczajem nakazanym przez Boga Mojżeszowi: Poświęćcie mi wszystko pierworodne ” (Wj 13,2).

Homilia na Uroczystość Objawienia Pańskiego

HOMILIA OJCA ŚWIĘTEGO BENEDYKTA XVI
W UROCZYSTOŚĆ OBJAWIENIA PAŃSKIEGO
6 stycznia 2011 r.



[tłumaczenie sióstr AGC]

Drodzy bracia i siostry,
w Uroczystość Objawienia Pańskiego Kościół kontynuuje kontemplację i celebrację tajemnicy narodzin Jezusa Zbawiciela. Szczególnie dzisiejsze wydarzenie podkreśla uniwersalne znaczenie tych narodzin. Syn Boży, stając się człowiekiem w łonie Maryi, przyszedł nie tylko do narodu izraelskiego, reprezentowanego przez betlejemskich pasterzy, ale też do całej ludzkości, reprezentowanej przez Magów. To właśnie poprzez Magów i poprzez ich drogę do poszukiwania Mesjasza (por Mt 2,1-12) Kościół zaprasza nas dzisiaj do rozmyślania i modlitwy. Słyszeliśmy w Ewangelii, że przybywszy do Jerozolimy ze Wschodu pytają: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę i przybyliśmy oddać mu pokłon” (w. 2). Cóż to byli za ludzie, jakaż to gwiazda? Prawdopodobnie byli to mędrcy, którzy badali niebo, lecz nie po to, by w gwiazdach „czytać” przyszłość, lub ewentualnie, by mieć z tego jakiś zysk. Byli to raczej ludzie „poszukujący” czegoś więcej, poszukujący światła, które byłoby w stanie wskazać im drogę do tego w jaki sposób przemierzyć życie. Byli pewni, że wśród stworzenia istnieje taka, którą można by nazwać „podpisem” Boga, podpisem który człowiek może, a nawet powinien starać się odkryć i odkodować. Może sposobem na lepsze poznanie tych Magów i zrozumienie ich pragnienia bycia prowadzonymi przez Boże znaki, jest rozważenie tego, co znajdują zatrzymując się podczas wędrówki w wielkim mieście Jerozolimie. Przede wszystkim spotykają króla Heroda. On bez wątpienia był zainteresowany Dzieciątkiem, o którym mówili Magowie, ale nie po to, by Je uczcić, jak daje im to do zrozumienia poprzez kłamstwo. On chce się Go pozbyć. Herod jest człowiekiem posiadającym władzę, który w drugim człowieku potrafi zobaczyć tylko rywala, z którym należy walczyć. Gdy zastanowimy się dobrze, nawet Bóg wydaje mu się rywalem, a nawet rywalem szczególnie niebezpiecznym, który chciałby odebrać ludziom przestrzeń życiową, autonomię, możliwości. Jest On rywalem, który wskazuje drogę życiową i w ten sposób uniemożliwia robienie tego, co się chce. Herod wysłuchuje od swoich ekspertów w dziedzinie Pisma Świętego słów proroka Micheasza (5,1), ale jedyną jego myślą jest tron. Sam więc Bóg musi być przyciemniony, a ludzie muszą się skurczyć do bycia zwykłymi pionkami, którymi można poruszać na wielkiej szachownicy władzy. Herod jest dla nas bohaterem niesympatycznym, którego z powodu jego brutalności, instynktownie osądzamy negatywnie. Lecz powinniśmy się zapytać: może jest i w nas coś z Heroda? Może i my czasami widzimy Boga jako rywala? Może i my jesteśmy ślepi na Jego znaki, głusi na Jego słowa, bo myślimy, że On ogranicza nasze życie i nie pozwala nam, byśmy dysponowali nim tak jak nam się podoba? Drodzy bracia i siostry, gdy widzimy Boga w taki sposób, ostatecznie czujemy się niespełnieni, niezadowoleni, ponieważ nie pozwalamy prowadzić się przez Tego, który jest fundamentem wszystkiego. Musimy odrzucić od naszego umysłu i serca myśl o rywalizacji, myśl o tym, że danie przestrzeni Bogu jest dla nas jakimś ograniczeniem. Powinniśmy się otworzyć na pewnik, że Bóg jest wszechmogącą miłością, która niczego nie odbiera, nie jest zagrożeniem, co więcej, jest Jedynym, który jest zdolny do zaoferowania nam możliwości, by w pełni żyć, by doświadczyć prawdziwej radości.


Więcej artykułów:

[1] [2] [3] [4] [5] [6] [7]